CZARNOGÓRA czyli (nie) pierwsze śliwki robaczywki..
No dobrze. To aż sobie to tu opiszę dla upamiętnienia, mimo że moja podróż nie do końca wypaliła ;-) Mam ogromną teorie spiskowa, co do aktualnego niedoszłego wyjazdu, pewnie błędną, ale mam: 1. Po pierwsze.. Bałkany mnie jakoś wciąż nie chcą przyjąć od dłuższego czasu. Zawsze tam chciałam pojechać z partnerem i/lub synem, jakoś nigdy nie wychodziło. Ostatecznie dwa lata temu wybrałam się już, spakowałam i obrałam kierunek, po drodze planując jedynie krótkie wizyty i spotkania z Rodzicami i u znajomych (choćby na Słowenii, gdzie było już wszystko dograne, a ktoś nawet trochę pode mnie tam poleciał). Kilkakrotnie popsuł mi się wtedy samochód (w tym hamulce), okazało się, ze kończył mi się przegląd a wyjeżdżając już z bramy od Rodziców, zatarasował mi ją całkowicie jakiś drogowiec, który wylewał asfalt. Musiałam poczekać i wyjechać później. Ostatecznie dotarłam jedynie w opolskie (z czego i tak się bardzo cieszę, bo nigdy tam nie dotarłam, a było arcyciekawe), auto nie nadawało się moim ...